JAK ZNALEŹĆ NOCLEGI W IRLANDII?

Pokój Deluxe w An Sceal Fada

Najbardziej popularnym miejscem noclegowym w Irlandii są tak zwane B&B, czyli Bed & Breakfast, co oznacza w dosłownym tłumaczeniu łóżko ze śniadaniem. Ten rodzaj zakwaterowania można porównać do polskich „kwater”, dlatego że w obu przypadkach ich właściciele oferują swoim gościom prywatne pokoje na wynajem. W Irlandii praktycznie co piąta rodzina udostępnia turystom część swojego mieszkania lub domu i z doświadczenia mogę potwierdzić, że jest to najlepsza opcja noclegowa w tym kraju. Dlaczego? Dlatego, że Irlandczycy są elastyczni, niefrasobliwi i łatwo się z nimi dogadać. Mieszkając u irlandzkiej rodziny mamy możliwość poznania obcej kultury, spróbowania tradycyjnego jedzenia (nawet jeżeli tylko na śniadanie), czy podejrzenia codziennej rutyny mieszkańców innego kraju. Poza tym, od lokalnych gospodarzy można się dowiedzieć, co warto zobaczyć w okolicy, gdzie zjeść i czego unikać. Oczywiście Irlandia oferuje kilka innych rodzajów zakwaterowania, np. w hotelach, hostelach lub pensjonatach, które są również warte uwagi; w zależności od tego, czego oczekujemy. 
W jaki sposób szukać noclegów? Zazwyczaj polecam szukanie i rezerwowanie z dnia na dzień, chyba że chcemy się zatrzymać w jednym miejscu na dłużej. Wyjątkiem jest Dublin, zwłaszcza w weekendy, ponieważ najtańsze noclegi są bardzo szybko wykupowane, dlatego lepiej zabukować pokój z dużym wyprzedzeniem. Podczas naszej podróży zwykle zastanawiałyśmy się gdzie będziemy spać podczas obiadu, kiedy miałyśmy chwilę wolnego czasu i dostęp do Wi-Fi. Gdziekolwiek nie byłyśmy, trafiałyśmy na kierunkowskazy do kolejnych B&B, dlatego jednego wieczoru postanowiłyśmy zaryzykować i spontanicznie poszukać miejsca w najbliższej kwaterze, pukając bezpośrednio do jej drzwi. Znalezienie wolnego pokoju zajęło nam to zaledwie pół godziny! Jedyny minus był taki, że nie miałyśmy już możliwości negocjowania ceny, ponieważ było za późno, żeby szukać czegoś tańszego.
Noclegi B&B można rezerwować przez Booking.com czy AirBnB i porównać je z dostępnymi hostelami, pensjonatami i hotelami. Cena za pokój dla dwóch osób ze śniadaniem waha się między 50 a 80 euro, w zależności od lokalizacji, wielkości pokoju i dostępności łazienki (prywatna lub wspólna). Jeśli znacie dokładny termin i cel podróży, rozejrzyjcie się za noclegiem B&B wcześniej, bo ceny tych obiektów z reguły są stałe. A czym różni się B&B od typowego noclegu na AirBnb? Tym, że w ofercie B&B właściciele zazwyczaj mieszkają w danym obiekcie i są na miejscu podczas pobytu gości. Na AirBnB najczęściej znajdziemy oferty możliwości rezerwacji całego mieszkania, albo dzielenia go z innymi najemcami. 
W ciągu naszej tygodniowej podróży nocowałyśmy trzy razy w kwaterach B&B, raz w pensjonacie i raz, ale na dłuższy okres, w apartamencie zabukowanym na AirBnB. Każdy z tych obiektów był wygodny i czysty, chociaż nie luksusowy, bowiem przy wyborze sugerowałyśmy się przede wszystkim najniższą dostępną ceną. Poniżej przedstawiam opis i krótką recenzję każdego z nich, zaczynając od tego, który zrobił na mnie najlepsze wrażenie. Być może również zechcecie z nich skorzystać podczas swojej podróży do Irlandii :)

Pokój w Conn Oriel B&B

1. Conn Oriel B&B (Tralee) – cena za pokój dwuosobowy ze śniadaniem: 59 euro.
Niezapomniane miejsce, przede wszystkim dzięki wspaniałej gościnności gospodyni, która zaserwowała nam najlepsze irlandzkie śniadanie, jakie jadłyśmy! O świetności tego miejsca świadczy wysoka ocena na Booking.com: 9.3 / 10, przysparzająca mu rosnącej popularności. 
Pokój, w którym spałyśmy był mały, ale dobrze wyposażony w dwa wygodne łóżka, stoliki nocne, toaletkę z lustrem, suszarkę, czajnik do kawy i herbaty, przestronną szafę i deskę do prasowania. W prywatnej łazience z prysznicem znajdowało się mydło, szampon i pasta do zębów, czyli wszystkie podstawowe kosmetyki. Przed snem poprosiłyśmy o dzbanek wody i nie było z tym problemu. Na drugi właścicielka zapytała co zjemy na śniadanie i z chęcią dostosowała się do naszych wymagań (Aga nie je mięsa, a ja jestem weganką). Gospodyni zaserwowała nam górę tostów, fasolkę Heinza, smażone pieczarki i pomidory, hash brown (trójkątny pierożek z ziemniaków), jajka sadzone (dla Agi), słodką bułkę, sok pomarańczowy, kawę i herbatę; dodatkowo takie produkty jak mleko, płatki, jogurty i owoce były ogólnodostępne i rozłożone na osobnym stole. 

2. An Sceal Fada B&B (Talow)– cena za pokój dwuosobowy delux (!) ze śniadaniem: 65 euro.
Pierwszy nocleg na irlandzkiej ziemi bardzo przypadł nam do gustu ze względu na położenie i wystrój zarówno pokoju, jak i całego domu. Nocowałyśmy tutaj w zdecydowanie najbardziej komfortowych warunkach… może poza łazienką. W pokoju znajdowały się rzeczy właścicieli, co w pierwszej chwili wydało się nam dziwne, ale w sumie w niczym nam nie przeszkadzało. Gospodarze byli bardzo mili i uczynni, chociaż nie miałyśmy za dużo czasu na rozmowę z nimi, ponieważ na miejsce dotarłyśmy późnym wieczorem. Na drugi dzień zostawili nam dom do własnego użytku – sami wyjechali do pracy jeszcze przed siódmą. W spokoju zjadłyśmy uszykowane dla nas śniadanie: płatki, mleko, tosty, dżem, sery, owoce. Z przestronnej kuchni z wielkim stołem, przy którym jadłyśmy, wychodziło się na przeszkloną werandę, z której można było obserwować pasące się tuż za płotem krowy. Dookoła domu panowała cisza, nie przejeżdżał tędy żaden samochód i z tych powodów polecam to miejsce szczególnie osobom, które chcą się zrelaksować i mają samochód, ponieważ do najbliższego sklepu było kilka kilometrów. 

Pierwsze śniadanie w Irlandii

Za werandą: krowy pasące się na pastwisku

Mieszkania w Dublinie

3. Gregorian Quarter AirBnb (Dublin) – cena za pokój w apartamencie: 243 euro / za trzy doby
Co do tego mieszkania, do dzisiaj mam trochę mieszane uczucia. Główne plusy obiektu to: lokalizacja (10 minut pieszo do centrum, sklep i przystanek po drugiej strony ulicy, dookoła spokojne osiedle, więc nie było hałasów), czystość, mały balkonik i salon ze stołem do dyspozycji gości. Minusem był sam pokój, który był bardzo malutki i nie można go było zamknąć na klucz. Ledwie mieściło się w nim łóżko i pomimo szafy do naszej dyspozycji, część rzeczy musiałyśmy rozłożyć na ziemi. Nie wiadomo dlaczego dostałyśmy tylko jeden zestaw ręczników i kosmetyków, a domniemane śniadanie składało się z pudełka płatków i litra mleka oraz jednej miski i pojedynczego zestawu sztućców. W mieszkaniu nie było suszarki do włosów (informacja podana na AirBnB), na szczęście mogłyśmy ją pożyczyć od naszej współlokatorki. W mieszkaniu znajdowała się wyposażona w kuchenkę, piekarnik, toster, czajnik i zmywarkę kuchnia, wkomponowana w salon, co utrudniało pozbycie się zapachów jedzenia.

Śniadanie w B&B w Letterfrack

4. B&B (Letterfrack) – cena za pokój dwuosobowy ze śniadaniem: 70 euro.
Na to miejsce trafiłyśmy przypadkiem, podążając za przydrożnymi znakami. W dobie Internetu było to dla nas ekscytujące doświadczenie – po prostu zapukać do czyiś drzwi i poprosić o nocleg. Jak się okazało, byłyśmy pierwszymi gośćmi tego obiektu w tym roku. Dostałyśmy duży pokój z osobnymi łóżkami i prywatną łazienką. Jedynym minusem była temperatura – w pokoju, jak i na dworze, było zimno. Zapewne właściciele nie ogrzewali tej części domu, nie spodziewając się gości i mimo iż kaloryfery były gorące całą noc, pomieszczenie w ogóle się nie nagrzało i ranem ciężko było wynurzyć chociażby ręce spod kołdry. Śniadanie zaserwowano standardowe: tosty, płatki, owoce, sok pomarańczowy, kawa, herbata (Aga dostała także jajka, ja niestety nic). W mieszkaniu panował porządek i dobrze się w nim czułyśmy. Było jednak staromodnie urządzone i ewidentnie lata świetności miało już za sobą.

5. 19th Green Guesthouse (Killarney) – cena za pokój dwuosobowy bez śniadania: 57,60 euro.
Umieściłam ten obiekt na końcu listy ze względu na sam rodzaj zakwaterowania, czyli w hotelowym stylu. Pokój, w którym nocowałyśmy był bardzo przestronny, mieścił dwa podwójne łóżka, stoliczek z krzesłami oraz szafkę na buty, na której mieścił się czajnik bezprzewodowy. Z drugiej strony prywatna łazienka była bardzo mała, a kabina prysznicowa ciasna. Zrezygnowałyśmy ze śniadania, ponieważ zamiast kolejny raz jeść tosty z dżemem za 20 euro (śniadanie kosztowało dodatkowe 10 euro od osoby), zatrzymałyśmy się na zakupy przed dotarciem na miejsce i zaopatrzyłyśmy w produkty na śniadanie.
Pensjonat znajduje się przy dosyć ruchliwej drodze, a nieszczelne okno w kształcie półokręgu, wpuszczało do pokoju sporo hałasu. Obiekt jest położony około 7 kilometrów od centrum miasta, co nie przeszkadza, jeżeli ma się samochód. Jest to dobre miejsce na początek trasy zwanej Ring of Kerry, a także dla fanów golfa, ponieważ zaraz obok znajdują się pola golfowe.

Podsumowując: uważam, że w Irlandii spokojnie można wybierać najtańsze noclegi, ponieważ ich standard powinien być przynajmniej przyzwoity. W tym kraju nie przywiązuje się wagi do wystroju wnętrz, przystrzyżonych żywopłotów czy luksusowych akcesoriów, ale mieszkania są czyste i zadbane, a to wystarczy, zwłaszcza jeśli zamierzamy spędzić w nich zaledwie jedną czy dwie noce. Macie pytania, uwagi, swoje historie? Chętnie je przeczytam w komentarzach :)